Rozpoczął się kolejny Międzynarodowy Tydzień Małżeństwa. Poczynając od dziś, przez kolejne 7 dni na wielu zacnych blogach pojawiać się będą wpisy oscylujące wokół tegorocznego hasła Tygodnia Małżeństwa: „Małżeństwo jest drogą”.

900x900a

Każda droga gdzieś się zaczyna, jest jakiś próg, który trzeba przekroczyć żeby na nią wejść. W przypadku małżeństwa, droga nie zaczyna się ani na progu kościoła / USC, ani nawet na progu tej pięknej restauracji, w której przy świecach powiedziałaś „Tak”, ale w dużo mniej oczywistym miejscu. Pierwszy próg do przekroczenia to początek znajomości. Tej właściwej, tej jedynej, tej przekutej w szczęśliwy związek na całe życie…

Nie ma oczywiście żadnej gwarancji, żadnej pewności, że zastosowanie tej czy innej metody zapoznawania, poznawania i wspólnego dorastania do małżeństwa zaowocuje 60-letnim małżeństwem bez jednej sprzeczki (heh…), ale można już na początku zwiększyć nieco swoje szanse na udany związek.

Skąd zatem można wziąć i gdzie odnaleźć odpowiedniego dla siebie gentlemana a.k.a. księcia na białym koniu?

Przede wszystkim, nie należy się spieszyć. Pośpiech jest wskazany w niewielu sytuacjach życiowych, a rozpoczynanie związku nie jest jedną z nich. Odradzanie pośpiechu dotyczy zarówno momentu, w którym rozpoczyna się przyglądanie znajomym kawalerom (14 lat to niekoniecznie moment na wybieranie sobie przyszłego męża, choć autorka przyznaje, że zna szczęśliwe małżeństwa chodzące za rękę od grupy trzylatków w osiedlowym przedszkolu), jak i dynamiki relacji z wybranym z nich.

Można a nawet należy mieć wielu kolegów. Kumpli do tańca i do różańca, sprawdzonych towarzyszy wycieczek w maju na Turbacz a w sierpniu na Rysy, zaprawionych bywalców lokalnych wolontariatów, wieczorków poetyckich w lokalnej bibliotece i dni otwartych w muzeum konika polnego. Im ciekawsi i pozytywniej zakręceni tym lepiej, będzie co wspominać na starość.

Szukać gentlemana do pięknej relacji najlepiej szukać w miejscach ich naturalnego występowania. W miejscach z natury przyciągających dobrych ludzi. Mądre inicjatywy społeczne, wolontariaty, harcerstwo – prawdopodobieństwo trafienia tam na świetnych mężczyzn jest o wiele wyższe niż w pubach czy w korporacyjnie posępnym miejscu pracy.

Być może coś zaiskrzy w relacji z jednym z tak poznanych kolegów, a być może z kimś zupełnie innym. Nawet jeśli zaiskrzy, nadal pośpiech nie jest wskazany. Wskazane jest natomiast staranne obserwowanie. Jaki jest ten potencjalnie wybrany kiedy jest zmęczony, kiedy jego plany nie wypalają, kiedy coś nieoczekiwanego staje mu na drodze? Jak traktuje innych – kolegów, rodzinę, ludzi, którzy od niego zależą? Czy można na nim polegać w sytuacjach trudnych? Z uwagi na typowe w początkowej fazie każdego związku różowe okulary, warto zasięgnąć opinii kogoś życzliwego (autorka korzystała w tym celu z absolutnie niezawodnej babci. Staż małżeński w szczęściu dowodzi, że babcia miała rację).

A jeśli nie widać na horyzoncie nikogo odpowiedniego? Przede wszystkim, nie obniżać standardów. Życie jest za krótkie, żeby je marnować na byle jakie związki z byle kim a desperacja jest bardzo złym doradcą. Jeśli właściwy gentleman ma się z życiu pojawić to się pojawi. Wejdzie spóźniony na odczyt o zwierzętach w powieściach Camusa, siądzie obok na maratonie „Władcy pierścieni”, pożyczy plaster w schronisku pod Bereśnikiem.

I będzie pięknie 🙂

PS Wpis ma charakter bardziej niż mniej humorystyczny, co nie przeszkadza mu w zawieraniu pewnych prawd głębokich więc bądźcie czujni.

PPS Grafika pochodzi z materiałów promocyjnych Tygodnia Małżeństwa 2019.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...