Wiosna za oknem połączona z kliniczną postacią syndromu wicia gniazda (na wiosnę) popycha człowieka, zwłaszcza kiedy praca do wykonania nie porywa intelektualnie, do pytań głębokich i zaskakujących, kiedy się je już wypowie na głos.Dama uczy się od dzieci

 

 

 

 

 

Jak zbudować sobie dom, trwały i bezpieczny?

Do zadania sobie tego pytania popchnęła mnie córka, aktualnie w fazie lęków przed wojną, pożarem i chorobami (prawie jak „Od powietrza, głodu, ognia i wojny…”).

Nie chcę i nie potrafię obiecywać jej, że wojna nigdy nie wybuchnie, żaden pożar nie strawi domu aż po fundamenty, nikt nigdy nie zachoruje i nie umrze. Dostosowanie komunikatu do wieku dzieci – jasne, ale okłamywanie – nigdy w życiu. Zresztą, jest stanowczo zbyt inteligentna, żeby w takie „kłamstwa w dobrej wierze” uwierzyć.

Im bardziej mnie to jej pytanie uwierało, tym bardziej wychodziło mi, ze jedyne co można uczciwie odpowiedzieć na pytanie „A jeśli wybuchnie wojna i ktoś zburzy nasz dom” to „Nawet jeśli, to zrobię wszystko co mogę, żebyśmy byli razem. I damy sobie radę”.

A skoro się powiedziało „A” to trzeba powiedzieć cała resztę alfabetu i tej pięknej wiosny będę się publicznie zastanawiać nad tym, jak się to robi, żeby zbudować miedzy sobą taki dom, którego żadne zewnętrzne nieszczęście nie zwali w proch. Stay tuned:-)

 

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...